Menu

TEST: Volvo XC90 T8 czyli jak poznałem hybrydę z wtyczką

Hybrydy, elektryki czy plug-iny to temat tabu już od jakiegoś czasu. Doprawdy jeździłem już kilkoma tradycyjnymi hybrydami bez opcji wtyczki i mam mocno mieszane uczucia. O ile w mieście nawet przy mojej ociężałej nodze pozwoliły mieć spalanie w ogólno przyjętych normach, to na trasie się średnio dogadywaliśmy 😉

Na szczęście oddając XC40 usłyszałem, że mogę zapoznać się w szwedzkim pomyśle na elektryczność. W moim mniemaniu to właśnie północne narody są pionierem i wzorem  w temacie wszystkiego co ECO.  Kaliber był duży ponieważ z najmniejszego XC przesiadłem sie do największego i to w najwyższym oznaczeniu  T8. Co to znaczy? W skrócie oznacza to hybrydę, ale taką naprawdę fajna hybrydę którą podłączamy do gniazdka. Dla tych co nie wiedzą (a ludzie na parkingu pytali kilkukrotnie) to ten bak w lewym przednim nadkolu jest właśnie na wspomniana wtyczkę 😉

Wygląd?

Volvo od jakiegoś czasu jest bardzo konsekwentne w swojej stylistyce. Po przejęciu firmy przez chiński kapitał znalazło swoją drogę  podąża w tym kierunku. Tutaj raczej nie ma pośrednich uczuć albo trafia do Ciebie albo nie. Jest dosyć kontrowersyjne, ociosane, inne jak i ascetyczne, ale jak widać na ulicach  grupa osób których serca biją nieco szybciej na myśl o szwedzkiej marce cały czas rośnie. 

Wersja jaką dostałem to czarne Incription, czy kolor właściwy? Mówią, że czarny zawsze wygląda na droższy, ale w tym wypadku nie jestem pewien. Nie zmienia to faktu, że największy XCek wygląda majestatycznie. Wielki grill, światła w układzie T mogą się podobać bo razem tworzą tak niepowtarzalny klimat, że mimo Twojego sportowego ducha widzisz oczami wyobraźni jak podpinasz do niego swoją przyczepę campingową i ciągniesz ją na półwysep.

Jak było w środku?

O ilości miejsca nie będę pisał, bo jak sami się domyślacie jest jego dużo i słowo dużo w pełni nie oddaje przestrzeni wewnątrz auta. Oczywiście na korzyść tego odczucia wpływa wielki panoramiczny dach i jasne wykończenie. Co do wirtualnych zegarów czy ekranu na środku który przejął wszystkie funkcje obsługi auta nie ma co się wypowiadać. Każdy kto wie co w samochodach piszczy, albo jak nie wie ale chce kupić to auto to przeczytał już wszystko i obejrzał milion filmów na Youtube. Chciałem tylko wspomnieć o audio tak dokładnie tym audio którego opcja kosztuje niemal tyle co miejsce parkingowe w nowym bloku na Gocławiu czy wycieczka statkiem dokoła świata dla dwóch osób. Bowers & Wilkins to właśnie te dwa nazwiska są sprawcami całego zamieszania. Gdy wsiadamy widzimy centralny głośnik i delikatne logo. Wygląda to naprawdę wow! Nie bede wam opowiadał o ilości głośników,watach mocy itd. inni już to za mnie zrobili. Wolał bym Wam powiedzieć, że to auto ma jakąś magię w sobie jak moje upodobania muzyczne są inne to na spotify odpaliłem muzykę klasyczną i słuchałem jej tak, jak bym robił to każdego dnia. Zwłaszcza, że opcja PREMIUM SOUND pozwalająca przenieś się do sali koncertowej Goeteborga to był jakiś top of mind. Serio zrozumiałem czemu ludzie tego słuchają, to nie jest kwestia muzyki tylko tego co nas otacza i XC90 w Inscription w połączeniu z B&W to dokładnie to co nas zmienia nie do poznania.

Czas tym pojeździć!

To było coś na co czekałem kilka tygodni, to był ten pierwszy raz. Pierwszy raz jak do tankowania samochodu trzeba podłączyć wtyczkę, a nie tylko wąż dystrybutora. Dostaje kluczyki wraz z nimi krótką instrukcję obsługi, niestety chwile później orientuje się, że akumulator jest rozładowany więc lekki zawód ale spokojnie. Dobre gniazdko, punkt ładowania i w 3 godziny napełniamy akumulator do pełna. Całe szczęście ponieważ nie ukrywam, że moja prawa noga jest dosyć ciężka więc zazwyczaj moje wyniki jazdy różnią się nieco (znacznie) od tego co obiecuje producent. Czemu się cieszyłem? ponieważ wynik spalania był bardziej hothatchowy niż hybrydowy. Przejdźmy do tego co najważniejsze czyli naładowana hybryda. Nagle wszystko się zmieniło i zaskoczyło! Po naładowaniu musiałem podjechać do GalMoku, szybko myśle jest tam ładowarka, dobra to moment kiedy możemy testować tryb elektryczny. To jedziemy trasa jest wyzwaniem 18km, godzina 18 Warszawa, korki no wszystko  idealnie do testu tego kolosa, a tu pozytywne zaskoczenie dojeżdżam na miejsce spalając tylko 1,5 litra, wow! Mimo, że nie jestem fanem jazdy o kropelkę to tutaj ta zabawa mi się spodobała, a benzynę spaliłem chyba tylko dla tego, że przesadziłem z gazem… Nie ukrywałem zaskoczenia, ale dalej miałem do dyspozycji 1/4 zasięgu elektryka. Dobra czas doładować akumulatory i zobaczyć jak to się zachowuje w normalnym użytkowaniu. obiecuje ostatnie info o tym ile to pali, ale serio był szok. Tu sprawa się ustabilizowała ponieważ przy normalnym użytkowaniu, naładowaniu akumualtora przez te kilka dni miałem średnią 11,3 litra na 100 km.

Osiągi?

Chyba dostałem dokładnie to czego się spodziewałem. 2.0t z przodu, elektryk na tylnej osi. Co to było? natychmiastowa reakcja na gaz, potem dołączenie się silnika elektrycznego który natychmiast wlatywał na wysokie obroty i przyśpieszał jeszcze szybciej. Przy każdym gwałtownym dodaniu gazu maska idzie w górę i dosłownie niczym pocisk idziemy do przodu. biorąc pod uwagę, że jedziemy wielkim kredensem to nie ma co się dziwić, że doznania są super! jak wyglądają cyferki? 320 benzynowych koni wspomagane przez 88 KM elektrycznych, ale to moment obrotowy robi tu robotę ponieważ benzynowe 400Nm wspomagane jest przez elektryczne 240Nm. Zapas momentu godny jest Titanica i to właśnie czujemy, ale warto nadmienić, że ta locha do 100 kmh rozpędza się poniżej 6 sekund wiec się dzieje to się czuje!

Podsumowanie – czyli jak to czuję?

Hybrydy będą przyszłością motoryzacji, ciągle to słyszymy i zaczynam się z tym zgadzać, ale wydaje mi się, ze musimy jeszcze poczekać aż wymyślą lepsze akumulatory. Ale te kilka dni upewniło mnie w jednym DIESLE powinny się bać, hybrydy je zjedzą na obiad z racji ich prostoty konstrukcji (wiem jak to brzmi, ale diesle to jakiś kosmos) ale silniki elektryczne dające ekstra reakcje na gaz i wysoko obrotowe benzyniaki pod maska dają to coś co powoli ginie w codziennych autach, frajdę! Oczywiście mam na uwadze klasę auta i co za tym idzie cenę, ale tak hybrydy to jest coś do czego byłbym skory dopłacić.

Foto: @ZetLab Bartek Zabielski- ogromne dzięki za pomoc w realizacji tych zdjęć. Zrobiłeś taki progress, że przy Tobie wstydzę się wyjmować aparat!

Auto: Jak zwykle niezawodny Euroservice dziękuję!