Miszmasz Test

TEST: Volvo XC40 T5 R-design

Niby najmniejszy z rodziny, a zaskakuje wielkością.

Gdy zadano mi pytanie, z którym modelem z gamy Volvo chciałbym spędzić kilka dni, miałem nie lada dylemat, co wybrać. Z jednej strony kusiło mnie XC90 w hybrydowej wersji – byłem potwornie ciekaw, jak ten zelektryfikowany kolos zachowuje się w mieście – ale wybór padł na zupełnie inne auto. Powiedziałbym, że wręcz z drugiego bieguna, ponieważ nie jest to wielki pełnowymiarowy SUV do ciągania łódki nad morze, lecz miejski crossover, który dumnie obnosi się z tytułem Car of the Year 2018.

Dokładnie tak – wybór padł na najnowsze dziecko z rodziny XC oznaczone numerem 40. Spodziewałem się zupełnie innego auta, ale teraz już rozumiem, czemu akurat ten model zdobył zaszczytny tytuł. Zwłaszcza, że poznawałem się z najmocniejszą dostępną odmiana tego malucha zasilaną oczywiście 2-litrowym turbodoładowanym benzyniakiem. Gdy tylko wyjechałem na ulicę poczułem, że dokonałem właściwego wyboru. 250 Km i 350Nm pod prawą nogą świetnie radziło sobie z niemal 1700kg wagi, a napęd AWD ogarnął moja ciężką prawą nogę bez najmniejszego problemu. Pomyślałem wtedy WOW! Na dzień dobry mnie zaskakuje, a jeszcze nie zdążyłem wybrać żadnego trybu jazdy.

Ale stop, po kolei, zacznijmy od tego, co najważniejsze, czyli od stylistyki.

Mój testowy egzemplarz został skonfigurowany w jedyny słuszny sposób odpowiadający możliwościom tego miejskiego wojownika. Najzwyklejsze seryjne XC40 jest nietuzinkowe i zupełnie inne od konkurencji. Masywny, niemal pionowy grill i charakterystyczne światła to już niemal znak rozpoznawczy nowożytnych modeli Volvo. Pakiet R-design dodaje nie tyle sportowego charakteru, co lekkości jego kanciastej sylwetce – totalnie na plus! Linia boczna to zmniejszona wersja jego większego brata XC60, którego większość z nas zna, ponieważ jeździ ich już trochę po naszych drogach. Tył auta wydaje mi się najładniejszy i najbardziej pociągający z całej rodziny XC.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=-0YHNwLDUVY[/embedyt]

Powinienem napisać coś o wnętrzu.

Tutaj nie ma zaskoczeń. No, może jedno ? Volvo nie lubi działać według schematów, ale tym razem naprawdę mnie zaskoczyli. Wnętrze odpowiada stylistyce marki: na środku znajduje się wielki tablet (moim zdaniem najlepiej działające i najbardziej funkcjonalne rozwiązanie na rynku), a lewarek skrzyni biegów ustąpił miejsca niezwykłemu dżojstikowi, który na początku wymaga od nas przyzwyczajenia się do zasady jego działania, ale po dwóch dniach jest już naszym najlepszym przyjacielem. Supersprawą, zasługującą na MEGA PLUS, jest miejsce na telefon, które nie tylko świetnie spełnia swoją pierwotną funkcję (ładowarka indukcyjna), lecz także bardzo dobrze sprawdza się jako półeczka na smartfon. Wiem, to szczegół, ale jest naprawdę super ? Zarówno miejsce kierowcy, jak i fotele czy kierownica są naprawdę do bólu poprawne i wygodne, czyli dokładnie takie, jakie powinny być w Volvo.

Wspomniałem o zaskoczeniu, ale urwałem temat. Już tłumaczę, co miałem na myśli – Szwedzi pod wodzą Chińczyków postanowili wkupić się w łaski ekologów i niektóre elementy tapicerki wykonane są z recyclingowanych butelek. Mie to średnio podeszło, ale idea jest naprawdę zacna.

[embedyt] https://www.youtube.com/watch?v=Z4FJ_9vEJR0[/embedyt]

A teraz to, co lubię najbardziej, czyli silnik.

Tak, jak wcześniej wspomniałem, pod maską mamy największy możliwy w tym modelu silnik, czyli czterocylindrową turbodoładowaną benzynową jednostkę… (bla bla bla, wiem, bełkot), ale nas najbardziej interesuje moc i jak to jeździ. A jeździ naprawdę dobrze! Wspomniane 250 koni sprawnie porusza crossovera po miejskiej dżungli, a wszystko to spina adaptacyjna automatyczna skrzynia biegów, która przekazuje napęd na wszystkie koła. To właśnie tej skrzyni chciałem poświęcić chwilę, ponieważ o ile w trybie eco, comfort, a nawet offroad działa naprawdę fajnie i sprawnie, to w momentach bardziej dynamicznych bardzo przetrzymuje obroty. Oczywiście pamiętam, że nie jest to wyścigówka, ale jej działanie nieco popsuło (moim zdaniem) potencjał tego naprawdę fajnie zestrojonego silnika.

Byliśmy ze sobą 3 dni i to były naprawdę fajne 3 dni.

Dlaczego? Ponieważ dostałem dawkę niezłego funu i zupełnie nowych odczuć. Ten samochód jest megaprzestronny – do tego stopnia, że albo spakujesz się z pięcioma ziomkami na wakacje, albo, jeśli się postarasz, wyślesz nim trzy kobiety w to samo miejsce ?

Silnik daje ogromną frajdę, ale potrafi być grzeczny i ekonomiczny – o ile twoja noga jest ekonomiczna. Jeżeli nie, to spokojnie potrafi chochlować, jak to wszystkie dwulitrowe turbo mają w swoim zwyczaju.

Konkluzja jest jedna… Ten samochód zasługuje na tytuł Car of the Year 2018 bardziej niż Barack na pokojową nagrodę Nobla ? Volvo udowodniło, że jest naprawdę wszechstronnym autem, w którym można się zakochać <3

 

Auto do testu użyczył warszawski dealer Volvo Euroservice z ulicy Płowieckiej – wielkie dzięki!

 

Pod tym wpisem nie będzie komentarzy wpadaj na fejsa wilczka i tam podziel się opinią.