Tag

4.0

Przeglądanie

Nie zawsze da się zrobić wszystko zgodnie z planem, ale zawsze da się z tego wyjść z twarzą “Like a BOSS”

Po moich weekendowych story, gdzie dopatrzyliście się króla Warszawskich salonów jak i wszystkich górskich szlaków postanowiłem zrobić wszystko inaczej.  Pierwotny plan z klasyczną recenzją jaką lubicie i zdjęciami poszedł… w niepamięć.

Wiadomościach które mnie wręcz zalały, pytaliście o to auto, doznania, osiągi chcieliście usłyszeć mruczenie V8’mki. Dlatego też postanowiłem podzielić się z Wami zdjęciami od Bartka (zet.lab), zanim emocje opadną i będę mógł napisać coś więcej.

Gdy planowaliśmy sesje, postanowiliśmy iść za myślą przewodnią. Czyli pokazać Króla gamy Mercedesa w zupełnie skrajnych miejscach, ale nadal tak samo naturalnych dla niego. Dlatego też skorzystaliśmy z leśnych duktów jak i wielopasmowej drogi. Dzięki temu dostrzegłem pewną wszechstronność tego modelu, ale…

… ale o tym napiszę Wam w większym wpisie :)

Jak byście się zastanawiali kto jest odpowiedzialny za te kosmicznie dobre zdjęcia, to odpowiedź jest jedna ->   Bartek Zabielski z zet.lab

Jeden z motoryzacyjnych Geniuszy naszych czasów, Gordon Murray zaprezentował swoje najnowsze dzieło „T.50”. Jak by tego było mało, to co zobaczyliśmy okazało się zupełnie nową interpretacją ikony pt. „McLarenem F1”

Opływowa sylwetka, przypomina wszystkie auta z plakatów, które wisiały nad łóżkiem każdego z nas, a to wszystko w nadwoziu krótszym niż Porsche 718 Cayman. Ba, Prosiak przy T50 ma spora nadwagę (1410kg minimum) vs. 986kg u Gordona 

Pod maską, centralnie umieszczone mamy 12-naście cylindrów w układzie V. Do tego 6-cio biegową manualną skrzynię i napęd na tył. Przy 654KM i 467Nm, ba jak by tego było mało tę dużą kosiarkę o pojemności 4,0 możemy wkręcić do 12.000 rpm !!!

Całe podwozie jak i karoseria, są oczywiście wykonane z włókna węglowego. Jak Gordon to i wiatrak, tak to ten Pan który w swoich bolidach z lat 60/70 umieszczał wiatrak mający „przyssać” auto do drogi. Tutaj też nie zbarkło tej koncepcji. Wentylator znajduje się w tylnej części nadwozia, ma 400mm i kreci się do 7000 obrotów na minutę, a i zapomniałbym. Zasilany jest 48-voltowa instalacją elektryczną. Do tego współpracuje z aktywnymi tylnymi spojlerami jak i dyfuzorami. Dzięki takim działaniom system zwiększa siłę docisku o 50% podczas normalnej jazdy, a o 100% gdy hamujemy. Jak by tego było mało, system wentylatorów też pomaga oddychać V12nastce i dzięki temu silnik generuje dodatkowe 49KM.

Jak by brakowało nam innowacji. Silnik opracowany przez Cosworth i Gordon Murray Automotive, czerwoną linię ma dokładnie na 12 100 obrotach, a wazy 178kg!

Kabina to nowoczesna wersja Maczka f1 i tak: kierowca siedzi centralnie na środku auta, a po bokach znalazło się miejsce dla 2 pasażerów.

Każde T50 od jednego ze swoich 100 nabywców, będzie wymagało wizyty w siedzibie Gordon Murray Automotive. Siedzenia, tytanowe pedały czy nawet kamerownia będą personalizowane i dopasowywane pod nabywce. Więc potem to już tylko ostra dieta by nie przybrać za dużo na wadze.

Cena? 3,08 mln. Funtów
Start produkcji? Styczeń 2022
Pierwsze dostawy? Q3 2022

Źródło: Gordon Murray Automotive